Cisza przed burzą

Misja Naczelnego do redakcyjnej quasi-kuchni zakończyła się powodzeniem. Udało mu się znaleźć jakiś w miarę cały kubek i oczyścić go z bardzo ekspansywnej cywilizacji ze zlewu. Całe szczęście, że jeszcze nie są w ONZ, bo nałożono by na mnie jakieś sankcje, pomyślał Luk. Zrobił sobie kawę czarną jak noc i mocną jak Pudzian, a ponieważ nie lubił jej smaku, wsypał do kubka ostatnie pół kilo cukru. No cóż, trzeba będzie dokupić.
Zwrócił się w stronę pokoju, powolutku sącząc gorący napój. Kawa dawała trochę szlamem, ale po trzech latach w internacie i kolejnych pięciu na studiach nie przejmował się takimi błahostkami.
Stanął i gospodarskim spojrzeniem omiótł pomieszczenie i swoich kolegów. A było na co popatrzeć.
WujekSarge robił przed kompem coś, co on sam określał „dropieniem kart na steamie”. Luk nie wyznawał zbyt aktywnie steamizmu, więc nie miał bladego pojęcia co robi jego kolega. Najwidoczniej była to wiedza dla bardziej zaawansowanych akolitów tej najpotężniejszej na świecie wiary. Luk mógłby przysiąc, że w wujkowych słuchawkach rozlegają się peany na cześć lorda Gabena i jego wyprzedaży.
Obok siedział sebastor. Wyglądał tak, jakby miał zagrać w „Wysypie żywych trupów”. Tytułową rolę. Kilka dni temu uparł się, żeby zdobyć jak najwięcej Pum w „Marcowym szaleństwie”, a jakoś nikt nie miał serca wyjaśnić mu, że można to zrobić tylko raz. Przynajmniej miał jakieś zajęcie i nie przeszkadzał.
Na podłodze rozłożył się Voolf. Luk zaczął się zastanawiać, czy podłoga taka mała, czy też wilk taki duży. Leżał na brzuchu, zgiął nogi kierując je w sufit i rysował coś, w skupieniu wysuwając język. „Ba-mbi-no” – z trudem odczytał nazwę wilkowych kredek Naczelny, który przecież był ślepy jak kret i dalej jak na pół metra nie widział. Inna sprawa, że zawsze starał się trzymać jedzenie w takim promieniu, więc dalej widzieć nie potrzebował.
Saileri w swojej części nawalał w klawiaturę, jakby chciał sprawdzić jak szybko da się na niej pisać. Po uzyskaniu takiej informacji, zapewne próbowałby pisać jeszcze szybciej. Luk przyglądał mu się przez chwilę, łapiąc się na tym, że nie zauważa jego palców. Zupełnie jak w Dragon Ballu, gdy bohaterowie tłukli się między sobą, a jedyne co było widać to jakieś rozmazane kreski.
Ruchliwy był również zakątek Deda. Gołębie wlatywały i wylatywały przynosząc informacje, przewinęła się też jakaś sowa. Sam Ded jedną ręką płacił kurierowi nadając jakąś przesyłkę, podczas gdy drugą wysyłał e-maile w takim tempie, że googlowy filtr antyspamowy zaczął się nim interesować. Na jego biurku również stała kawa, ale dawno już wystygła, ponieważ nierozważny Ded zapomniał zdjąć butów i nie mógł używać nogi jako trzeciej kończyny. Z pewnością teraz tego żałował. Muszę go ze sobą zabrać do Prypeci – pomyślał Luk. Wrzuci się go do Sarkofagu na kilka godzin i trzecia ręka sama wyrośnie. Może SS też z nimi pojedzie? W końcu to Stalker.
U Zoi’ego natomiast, jak nigdy było spokojnie. Zapobiegliwy Luk już dzień wcześniej wypożyczył mu całą filmografię z Godzillą. Cisza na kilkanaście godzin. Naczelny spojrzał na jego ekran. Gościu w gumowym kostiumie jaszczurki naparzał się z gościem w gumowym kostiumie ćmy. Wzruszył ramionami. Ambitne kino. Nigdy się na takim nie znał.
Gdy Naczelny zamierzał już zabrać się do pracy, drzwi otworzyły sięz hukiem. Stanął w nich olbrzym. Dwa metry wzwyż i dwa metry wszerz. Okrągła, łysa głowa uzbrojona w małe, nieprzyjazne oczka wsunęła się do pomieszczenia.
– Czołem robaczki! – zahuczał Trutka. – Wróciłem!21

luk_zloty

Zajmuje się pisaniem artykułów gdy ma na to ochotę, czyli bardzo rzadko. Poza tym jest tłumaczem j. angielskiego, choć nie odróżnia "past continous" od "present perfect" oraz tłumaczem j. rosyjskiego, ponieważ uczył się go przez jeden semestr na studiach. Redakcyjny błazen.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij