Czy warto odwiedzić PGA?

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Witajcie.

Wiem, że od zakończenia targów minęło już trochę czasu, ale nie będzie to stricte recenzja wydarzenia, a moja subiektywna ocena całego projektu, z punktu widzenia gracza. Odstęp czasowy nie jest więc tak znaczący, a treść pozostanie „świeża” przez dłuższy czas.

PGA to moja pierwsza tak duża impreza branżowa. Do tej pory bywałem na wszelakich turniejach i eventach, skupiających się w obrębie jednego wydawcy, czy tytułu. Tutaj mieliśmy do czynienia z największym w Polsce wydarzeniem, dotyczącym szeroko pojętej branży gier i multimediów, w zamyśle wystawców – z wydarzeniem obowiązkowym dla każdego szanującego się gracza. Czy faktycznie warto było pojawić się na PGA?

Na początku należy wspomnieć, że PGA to impreza obiletowana. Za cenę 30 zł w sobotę i 20 zł w niedzielę (w przedsprzedaży można było „zaoszczędzić” po 5 zł za dzień) nabywaliśmy prawo do jednorazowego wejścia na teren targów. Wyjątkowo w tym roku organizatorzy dali nam również możliwość wykupienia miejsca parkingowego na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, co ułatwiło logistykę wielu przyjezdnym. My jako redakcja skorzystaliśmy z akredytacji prasowej, za którą z tego miejsca serdecznie dziękujemy.

Jednorazowe wejście

Zdaję sobie sprawę, że to standard na tego typu imprezach, ale jednorazowy wstęp rodzi dylemat, czy opuścić teren targów, czy jeszcze zostać, bo może się coś wydarzy? Skoro zostać to gdzie zjeść, co i za ile? Oczywiście organizatorzy zadbali o zaplecze gastronomiczne na terenie MTP, jednak ogrom odwiedzających sparaliżował całkowicie ruch w tych miejscach. W newralgicznych momentach, na jedzenie czekało się dziesiątki minut, stojąc w gigantycznych kolejkach, a po otrzymaniu posiłku, trzeba było go zjeść na przysłowiowym kolanie. Na pocieszenie dodam, iż o dziwo ceny nie były wygórowane (jak to często bywa przy jednorazowych wejściach, coś ludzie muszą przecież zjeść) i spokojnie za 20 zł można było delektować się pysznymi daniami. Mój wybór padł na niesamowite burgery firmy „Pig in fog”. Jeśli zobaczycie ich czarnego, matowego VANa – śmiało korzystajcie – nie pożałujecie! Do wyboru właśnie ich, namówił mnie napis na kubełku z widelcami, o tyle śmieszny co prawdziwy – „Możesz wziąć widelec, ale i tak się uświnisz”. Wracając do jednorazowego wejścia, ubolewam nad faktem, iż pomimo wielu odwiedzających spoza Poznania, nie było możliwości zobaczenia tego pięknego miasta, zjedzenia czegoś poza targami (bez kolejek), czy spotkania ze znajomymi, gdyż powrót na targi był niemożliwy. W mojej ocenie to nie jest dobre rozwiązanie i organizatorzy powinni rozważyć jego modyfikację, choć rozumiem aspekt ekonomiczny, chociażby gastronomików. Zapewne znając zapędy Polaków, jeden bilet miałby wielu właścicieli, ale to również można rozwiązać chociażby „pieczętując” wchodzących.

Nagrody i gadżety

Olbrzymia większość odwiedzających to niepełnoletni gracze, którzy przyjechali z myślą zdobycia trofeów wojennych. Wystawcy stanęli na wysokości zadania i przy wielu stanowiskach, dużych gamingowych producentów można było otrzymać gratisowe torby, smycze, naklejki, koszulki, kubeczki, itp. Okupione krwią i bólem gardła, ale zdobyte i przez to drogocenne. Istotnym aspektem było zatrudnienie w roli konferansjerów znanych jutuberów i celebrytów Internetu. Ziemniak panował na stanowisku Alienware, Tivolt rozkręcał imprezę z Crunchips, Izak był dosłownie wszędzie, Lehu nabierał energii z Power Game, a Rezi jak zwykle przyciągał rozochocone nastolatki i smakoszy (podobno pierwszych na świecie) chrupek dla graczy – naprawdę jest coś takiego. A no i są zwykłe, tzn. te dla graczy nie różnią się od tych „dla młodzieży i dla ludzi”. Wybaczcie jeśli pominąłem kogoś ważnego, ale do oglądania wszystkich nie starczyłoby doby, toteż dla mnie kilku pozostało w cieniu nierozpoznawalności. Tak, czy inaczej łowcy gadżetów mogli czuć się usatysfakcjonowani.

Dla ludzi kochających kolejki i dysponujących czasem producenci przygotowali przeróżne konkursy i zmagania. Tutaj nagrody były zdecydowanie zacniejsze i wielokrotnie można było zaobserwować szczęśliwców z właśnie wygraną klawiaturą, czy myszą pod pachą. Ale to nie wszystko, słuchawki, podkładki, monitory, czy nawet całe komputery były w zasięgu ręki każdego. Wystarczyło chcieć i mieć odrobinę szczęścia. Do tego ASUSowy Join the Republic i jeśli miałeś umiejętności, mogłeś zostać członkiem drużyny grającej o najwyższe trofea w CS GO. Jednym słowem – super!

Nowości ze świata sprzętu komputerowego

Zrozumiałym jest, że imprezy tego typu nie mogą obyć się bez nowinek technicznych ze świata komputerowego. Ilość wystawców i nowości byłaby tak olbrzymia, że przytłoczyłaby ten artykuł. Już podczas wyjazdu na targi zdecydowałem się nie zagłębiać w nowinki sprzętowe, bo informacja o nich i tak dotrze do graczy z innych stron, programów TV, ulotek i prospektów. Starałem się zapamiętać tą atmosferę i opisać całe wydarzenie oczami zwykłego gracza. Jasnym jest, że nie można przejść obojętnie obok takich nowości jak prototypowe Xbox-y, niesamowite konsole Nintendo, czy potężne laptopy Dream Machines.

Fotele, słuchawki, myszy, klawiatury, głośniki, procesory, pamięci, dyski – wszędzie dało się zauważyć pozorne nowości, a w efekcie otrzymywaliśmy te same produkty w nowej odsłonie. Trochę inne, odrobinę szybsze, ciut wydajniejsze – nic spektakularnego. Do tego dodajmy prześcigających się w częstotliwości odświeżania producentów monitorów, którzy próbują wmówić nam, że na 60 Hz-owych, niewygiętych, płaskich panelach nie zrobimy wyniku. Że rozdzielczość FullHD to już po prostu epoka kamienia łupanego, że nie wypada i ogólnie wstyd. Podatni młodzi ludzie wracają potem do domu i zaczynają wierzyć, że w tym tkwi przyczyna ich porażek, chociażby w CS-a. Koniunktura się napędza i w ogólnym rozrachunku dla wszystkich jest to korzystne. Nie dajmy się jednak ogłupić i myślmy racjonalnie, a bezsprzecznie uda nam się zachować kilka złotówek w kieszeni.

Jednego natomiast producentom współczesnego sprzętu nie można odmówić – designu. Każda z szanujących się firm ma w sprzedaży pięknie zaprojektowane, cieszące oko podzespoły, które jeszcze niedawno musiały być po prostu wydajne. Teraz doszedł niezwykle ważny, drugi aspekt – wygląd. Możecie wierzyć lub nie, ale w życiu nie widziałem tylu świecących, kolorowych elementów w tej branży. Diody RGB zagościły na stałe w klawiaturach, myszach, słuchawkach, obudowach, płytach głównych, a nawet pamięciach RAM. Komputery stały się dziełami sztuki, przy których ciężko przejść obojętnie.

2017 to rok kolorów i wirtualnej rzeczywistości. Stanowiska do VR rosną jak grzyby po deszczu, co jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu, że to będzie kolejna rewolucja w zero-jedynkowym świecie multimediów. Każdy kto interesuje się tą technologią miał niezliczoną ilość okazji, aby poczuć to na własnej skórze. VR to prawdziwa nowość.

Nowe gry

To bodajże najważniejszy aspekt tych targów, bowiem grupa producentów gier była po prostu niesamowicie liczna. Podobnie jak w sprzęcie nie przywiązywałem większej wagi do gigantów tego świata, bo o ich produktach i tak już wiecie, a są zdecydowanie ważniejsze aspekty takich spotkań – mali, domowi, twórcy niezależni. Do dyspozycji zwiedzających udostępniono kilkadziesiąt małometrażowych stanowisk, na których można było nie tylko zagrać, ale i bezpośrednio porozmawiać z wykonawcami nieznanych jeszcze, często dopiero raczkujących produktów. Dzięki spędzeniu kilku godzin właśnie w tym miejscu, jestem w stanie stwierdzić, że można w Polsce zrobić fantastyczne, ciekawe i wciągające tytuły, którym brakuje jedynie rozgłosu i zaangażowanego inwestora. Moją uwagę przykuły trzy produkty: X-Morph Defense, Badass Hero i Monster League. Zdaję sobie sprawę, że interesujących pozycji było zdecydowanie więcej, jednak brak czasu skutecznie uniemożliwiał poznanie wszystkich z nich. Oto krótki opis moich wybrańców:

X-Morph Defense

To najdynamiczniejsza gra typu Tower Defence wszechczasów. Od pierwszych chwil przyciąga fenomenalną grafiką (StarCraft niech się schowa), dynamiką rozgrywki, nienagannym udźwiękowieniem i tym co wszyscy kochamy – specyficznym niebieskim kolorem, wszędobylskimi plastrami miodu i genialnym głosem naszego dowódcy, brzmiącym z głośników niczym Optimus Prime. Jakby tego było mało to naszym, dość niecodziennym zadaniem, będzie eksploatacja planety Ziemia, bez względu na opinię na ten temat jej mieszkańców. To my wcielamy się w rolę agresora – rasę ucywilizowaną, której jedynym celem jest pozyskanie niezbędnych surowców. Na swojej drodze przyjdzie nam zmierzyć się z najpotężniejszymi maszynami obronnymi Ziemian, których fanatycznym wręcz celem będzie zniszczenie naszej bazy i powstrzymanie wydobycia. Poza naszymi, pasywnymi strukturami bojowymi, będziemy mieli do dyspozycji statek kosmiczny, który zgodnie z tytułem może przybierać kilka (4) form, w zależności od strategii i pomysłowości gracza. Morfujący się statek ma do dyspozycji unikalne uzbrojenie, skuteczne przeciwko wybranym grupom obiektów wroga.

Gra oferuje wiele godzin zaciekłej walki, w trzech stopniach trudności z opcjonalnym, niecodziennym (jak na te czasy) trybem kooperacji – gorące pośladki. Co to oznacza? Aby w niego pograć będziecie musieli mieć prawdziwego, najlepiej żywego kolegę, z którym spotkacie się osobiście i na jednym kompie stoczycie niezrównany bój przeciwko ludzkiej cywilizacji. Ja ze swej strony liczę po cichu, że pojawi się również tryb PvP i kilku naszych przyjaciół, po srogiej przegranej, przestanie nimi być. A tak serio, to grę wydaje EXOR Studios ze Szczecina, na własnym, autorskim silniku i m.in. z tego powodu jestem z nich naprawdę dumny. Musicie sami spróbować!

Badass Hero

Aż się łezka w oku kręci. Patrząc na nią pierwszy raz odnosimy wrażenie, że już to gdzieś widzieliśmy. I słusznie, gdyż wielu z Was skojarzy ją z kultową serią Metal Slug. Sama gra jest po prostu dobrą strzelanką platformową 2D osadzoną w realiach komiksu. Kolejne poziomy są kolorowe, dopracowane i za sprawą losowego generatora – nieprzewidywalne. Nasza postać – główny bohater komiksu, napotyka na swojej drodze wiele przeszkód, które muszą zostać unicestwione przy użyciu różnorakich broni. Ciekawostką jest fakt, iż wielokrotnie gracz stanie przed trudnym dylematem wyboru ekwipunku, gdyż szumnie mówiąc, gra posiada elementy RPG. Decyzje ułatwia szybkie porównanie pomiędzy znaleziskiem, a aktualnym wyposażeniem. Kwintesencją gry jest tworzenie nie tylko postaci, ale całego komiksu, zatem nie obejdzie się bez atramentu – niezbędnego w tym szalonym procesie. Walka o to „czarne złoto” będzie się ciągnąć godzinami, a Wy nigdy nie będziecie mieli dość. To naprawdę fajna gierka w stylu retro.

Monster League

Nie ma nic piękniejszego, niż w gronie przyjaciół skopać komuś tyłek w przezabawnych i mega dynamicznych wyścigach. Jeśli dołożymy do tego możliwość podkładania sobie nawzajem świń – otrzymamy idealny sposób na chwile zapomnienia podczas niejednej domowej imprezy. Brzmi fajnie? To koniecznie musicie zerknąć na ten produkt. W założeniu przypomina Mario Kart – jednak od pioniera jest o wiele zabawniejsze i zdecydowanie szybsze. Całość jest pierwszą autorską grą studia Render Cube Games z Łodzi i jak w każdej grze tego typu to my, bez względu na przeciwności losu, musimy stawić się jako pierwsi na linii mety. Do dyspozycji gracza jest kilku bohaterów o unikalnych umiejętnościach, od wilkołaka, poprzez frankensteina, aż po „przerażający” szkielet. Produkt pozostaje w bajkowym klimacie i zdaje się wyśmiewać potencjalnie straszne postacie z legend, filmów i książek, w charakterystyczny, zabawny sposób. Tytuł okraszono ładną dla oka grafiką i w mojej ocenie producenci powinni skupić się na poszerzeniu zawartości i zwiększeniu doznań poprzez dodanie trybu VR.

Turnieje

Gdy jesteśmy w temacie gier, należy zadać pytanie – czym byłyby największe w Polsce targi bez zmagań współczesnych cyber – gladiatorów? Niczym? Nie przesadzajmy, ale jedno jest pewne – tego typu wydarzenia są dopełnieniem targów i chwilą odetchnięcia od zgiełku całego eventu. Podczas odpoczynku człowiek chętnie obserwował najlepszych w swoim żywiole, w niekończących się zmaganiach, wśród których dominowały dwa tytuły: Counter Strike: Global Offensive oraz League of Legends. Całość przygotowana nienagannie, zaciemniona, z profesjonalnymi stanowiskami do gier, zacnym nagłośnieniem, dużym ekranem oraz najwyższej klasy wyeksponowaniem uczestniczących drużyn. Patrzyło się na to przyjemnie, a uwierzcie mi emocji nie brakowało.

Cosplay

Cosplay – czyli zabawa w przebieranie (z ang. costume playing) pochodząca wprost z USA, to jeden z sympatyczniejszych elementów poznańskich targów. Głównie za sprawą pięknych kobiet i ich niesamowicie realistycznych, kolorowych kostiumów. Nie mówię, że były same panie, ale twierdzę, że na płeć piękną patrzyło się zdecydowanie przyjemniej. „Małych aktorów” było naprawdę sporo i nie sposób opisać tu wszystkich. Tym bardziej już milknę i pokazuję kilka, najciekawszych moim zdaniem cosplay’erek.

Prawdziwe zaskoczenie i zarazem niebywały smutek

Wprawdzie wspominałem o pozornych nowościach w obszarze sprzętu komputerowego, które tak naprawdę są sprytnie zaplanowanymi kampaniami marketingowymi, ale nie fair byłoby nie powiedzieć o może nie przełomowych, ale bardzo pozytywnych zmianach jakie przeszła marka Plantronics. Każdy ją zna i wie, że to prawdziwy gladiator na arenie producentów słuchawek z mikrofonem. Nie każdy jednak wie, że miała swoje stanowisko na tegorocznych PGA. Naprawdę bardzo ubolewam, że firma – legenda umieściła swoją ekspozycję poza obszarem intuicyjnie dostępnym dla zwiedzających. Daleko od innych wystawców, zasłonięta przez przepastny sklep Carrefour-a, toczyła nierówny bój z innymi  wystawcami. Ale wiecie co? Każdy kto tam trafił, wychodził oszołomiony. Słuchawki jakie zaprezentował oficjalny importer, dystrybutor marki i partner obsługujący stoisko www.plantro.pl – firma KONTEL, biły na głowę wszystkie produkty w tej kategorii sprzętu. Jedno podniesienie dowolnego produktu z nowej serii RIG dawało poczucie obcowania z niecodziennym designem i pozaziemskimi materiałami. Słuchawki z tej serii są wytrzymałe, lekkie, wygodne i piękne. Nie świecą jak psu… ślepia, są stonowane, można powiedzieć klasyczne, a jednocześnie dają poczucie posiadania czegoś wyjątkowo nowoczesnego i ponadczasowego. Nie będę opisywał konkretnych modeli, bo takie informacje, możecie sobie bez problemu wyszukać w Internecie. Jedno jest pewne Plantronics jest czempionem w świecie słuchawek „korporacyjnych”, a teraz – jak na gladiatora przystało, walczy o swoją pozycję w trudnym, gamingowym świecie.

Podsumowanie

Nadszedł czas podsumowania. Nie będzie niespodzianką gdy powiem, że moim zdaniem – zdecydowanie warto odwiedzać imprezy poświęcone grom i sprzętowi komputerowemu. Raz, że możemy zorientować się w kierunku, w którym zmierza branża. Dwa – organizatorzy widzą zainteresowanie ludności i chętniej będą organizować podobne wydarzenia w przyszłości. Trzy – producenci docenią polski rynek i zdecydowanie bardziej zaangażują się finansowo w naszym kraju. Jednym słowem – zyskują wszyscy.

W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że jeśli zdecydowaliście się na zakup biletu, a nie mieliście czasu i cierpliwości na stanie w kolejkach, czy udział w konkursach – nie wińcie wystawców, że nie otrzymaliście nic w zamian. Nawet na takiej imprezie, aby zostać dostrzeżonym (a późniejszej perspektywie nagrodzonym), trzeba będzie wykazać się zaangażowaniem i kreatywnością. Nie ma nic za darmo. Jeśli więc ktoś poświęcił swój czas na aktywne uczestnictwo w przeróżnych próbach i wyzwaniach, na pewno się nie zawiódł, a trofea wojenne powędrowały wprost do jego torby. Z punktu widzenia obserwatora, było o co walczyć i wystawcy w 100% stanęli na wysokości zadania.

Zatem, gdy ruszy przedsprzedaż biletów na PGA 2018 – nie zastanawiamy się, kupujemy w ciemno i zbieramy siły na walkę o przyszłoroczne łupy. Powodzenia!

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Voolf

Redaktor Naczelny i grafik w GameStone.pl, fotograf z zawodu, "pan od fikołków" z wykształcenia. Za sprawą posiadania dwóch teściowych traktuje wszystko z przymrużeniem oka. Specjalista od spraw beznadziejnych.

  • Świetny artykuł voolf, fajnie się czytało. Kto wie może w przyszłym roku 😉

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij