Ghost in the Shell – czym jest człowieczeństwo?

Zniesiono już embargo na recenzje filmu GitS, czyli Ghost in the Shell, a ponieważ udało mi się obejrzeć go wczoraj na pokazie przedpremierowym, to postanowiłem podzielić się z Wami swoją opinią.

Czy chińskie studia filmowe mogą odtworzyć ducha japońskiego anime?

Zapraszam do lektury.

Na początku mała lekcja historii.

Pierwszą część mangi (czyli komiks) napisał Masamune Shirow w 1991 roku, natomiast w 1995 roku powstało pierwsze anime, którego reżyserem był Mamoru Oshii. Przy tworzeniu filmu wykorzystano rewolucyjne techniki komputerowe, zaś Kenji Kawai stworzył niezapomnianą ścieżkę dźwiękową. Oglądałem i byłem zachwycony, cyberpunkowy świat w którym zacierają się granice pomiędzy człowiekiem, a maszyną. Gdzie każdy może się ulepszyć by stać się szybszym, silniejszym, lepiej widzieć, czy też szybciej pisać (scena z palcami mnie rozwaliła 🙂 ) Świat, który był niezwykły i odcisnął się trwałym piętnem na całym nurcie cyberpunka. Słynny Matrix czerpie garściami z GitS, porównajcie postacie Neo i Major w płaszczach :). Anime odniosło ogromny sukces, nie tylko w Japonii i doczekało się odświeżonej wersji GitS 2.0, nakręconej również przez Mamoru w 2008 roku.

Jak widać, reżyser Rupert Sanders tworząc film fabularny nie miał łatwego zadania. Mierzył się z prawdziwą ikoną, która dotychczas była tylko w wersji animowanej i konwersja nie była prosta. Pierwszym problemem były postacie. Aktorzy musieli wcielić się w swoich animowanych odpowiedników i odnaleźć się w zakręconym świecie GitS. Gdy ogłoszono, że rolę głównej bohaterki dostaje Scarlett Johansson, wielu fanów miało ochotę ukrzyżować reżysera. Jakże oni się mylili, według mnie (ale i nie tylko, bo czytałem opinie innych osób) to ona jest najbardziej klimatyczną postacią w filmie i po mistrzowsku oddała ducha Major.

Pozostali aktorzy (szczególnie ekipa 9-tki) również odnaleźli się w swoich rolach i ich postacie dobrze wpasowały się w klimat.

Kolejnym problemem było odzwierciedlenie świata przyszłości, choć teraz efekty komputerowe potrafią czynić cuda. I to jest główny powód, dla którego trzeba zobaczyć film w kinie. Strona wizualna zachwyca, mamy futurystyczne miasto które przypomina Tokio, świecące się przez całą dobę i niesamowicie kolorowe, ale jednocześnie bardzo mroczne. Jess Hall, który odpowiadał za zdjęcia moim zdaniem poszedł „na całość” bawiąc się konwencją i skupiając na detalach jak, np. krople deszczu, czy też też rozpryskujące się szkło. Początkowa sekwencja w filmie, kiedy widzimy jak powstaje Major to majstersztyk. No i jeszcze do tego sceny walki w slow-motion w stylu azjatyckim 🙂 To musi się podobać.

Muzyka stoi na świetnym poziomie i podobnie jak w animowanym oryginale, dodaje klimatu temu co widzimy na ekranie. Warto posłuchać kawałka z trailera, który pokazano na finałach Super Bowl.

I tyle od strony technicznej.

A co z fabułą? – zapytacie. No i tu mamy mały problem. Nie będę spojlerował treści, kto oglądał anime ten wie o co chodzi, kto nie oglądał ten musi zobaczyć 🙂 Problemem jest fakt, iż anime z 1995 roku wyznaczyło nowy trend, potem powstało mnóstwo filmów, takich jak Terminator, Matrix, Ex Machina albo seriali takich jak Westworld. Wszystkie one zadają te same pytania: „gdzie jest granica człowieczeństwa?” i „czy maszyna może mieć duszę?„. Film fabularny pod względem treści nie wnosi zatem nic nowego, możemy powiedzieć że wszystko to już było. Ale i tak koniecznie trzeba go zobaczyć.

Zasłużona Niedźwiedzia Rekomendacja.

 

 

Zoisyte

Maniak filmowy i mól książkowy. Urodzony optymista. Pisze dla samego pisania, bo i tak tego nikt nie czyta. Mógłby być ojcem większości redaktorów w GS, więc czeka już na emeryturę. Wskutek wieku paskudnie złośliwy.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij