FatManDay

Godzina 6:01

Do sklepu firmowego piekarni „Grzybki” cichcem wsunęła się zakapturzona postać w stroju, który żywo przypominał ubiór Desmonda Miles’a z Assassin’s Creed. Była dopiero minuta po otwarciu sklepu i obsługa krzątała się jeszcze szykując skrzynki z pączkami i faworkami. Nieznajomy podszedł do sprzedawcy, spod kaptura widać było jedynie dziwnie błyszczące oczy.

– Co podać – zapytał człowiek za ladą.

– Siedem paczek faworków i sto pączków – odpowiedział cicho nieznajomy.

Kasjer spojrzał na niego ze zdziwieniem, być może oczekiwał sprostowania żartu, który właśnie usłyszał. Ale nieznajomy milczał.

– Sam Pan to wszystko zje? – zapytał jeszcze, jakby chciał się upewnić.

– Nie – padła krótka odpowiedź.

Sprzedawca wzruszył ramionami, dał znak pomocnikowi żeby zaczął pakować zamówienie, a sam szybko wyklikał wszystko na kasie.

– To będzie czterysta dziewięćdziesiąt – odpowiedział takim tonem, jakby sam nie dowierzał temu co podliczył.

Nieznajomy wyciągnął pięciusetzłotowy banknot z portfela i podał kasjerowi. Ten spojrzał Sobieskiemu prosto w oczy, a banknot zamiast w kasie, upchnął w kieszeni.

– Reszty nie trzeba. I mnie tu nie było, jasne? – spojrzał na niego takim wzrokiem, że wystraszony kasjer ani myślał nie zastosować się do polecenia.

– Nikogo nie widziałem – odparł drżącym głosem.

Nieznajomy odebrał paczkę oraz paragon i wyszedł szybkim krokiem ze sklepu. Po chwili jego postać rozmyła się w szarości poranka.

*******************

Godzina 9:00

Do Redakcji przybyli prawie wszyscy, brakowało tylko Saileriego, ale on zaginął gdzieś w Arabskim Bazarze (fachowa nazwa Uniwersytetu Ekonomicznego) i koledzy już prawie stracili nadzieję na odnalezienie go. Voolf też jeszcze nie dotarł, miał być za piętnaście minut. Na redakcyjnym stole wyłożone były paczki z pączkami i faworkami, a w kącie na kanapie spał Zoisyte. Luk obudził śpiącego.

– Udało się? Nikt Cię nie widział? – zapytał.

– No pewnie. Nie na darmo ćwiczę starożytną sztukę walki KędyUciec. Byłem niewidzialny – odparł dumnie Zoi.

– Ile wyszło za wszystko? – zapytał Luk.

Zoi podał mu paragon, Luk zerknął na niego i ciężko westchnął.

– Oby Voolf się nie dowiedział, że podebraliśmy kasę, którą dostaliśmy z AdSense.

– Miałem rękawiczki, nie zostały żadne odciski palców – Zoi był pewny siebie.

– No dobra, to zobaczmy czy faktycznie te słodkości są tak dobre jak mówiłeś – Luk wyciągnął rękę po pączka.

– Pycha – odpowiedział Wujek, który właśnie oblizywał się po pierwszym.

*******************

Godzina 10:00

– No zjedz jeszcze jednego, za kolegę Luka – Luk usiłował wepchnąć kolejnego pączka w Deda.

– Zjadłem dziesięć, żona mnie zabije – stęknął Voolf – Nie możecie jej nic powiedzieć.

– Moja też się nie dowie, spoko stary – odpowiedział Zoi.

– Ja też chyba przesadziłem – dodał, pałaszując kolejnego faworka.

– Jakie szczęście, że ja nie mam żony – odparł Luk i sięgnął po kolejnego pączka, tym razem nie po to żeby karmić Deda, ugryzł ogromny kęs i zaczął żuć z błogim uśmiechem na twarzy.

Wujek spał na fotelu, całą twarz miał wymalowaną lukrem, co powodowało że wyglądał jak aktor z japońskiego teatru Kabuki. Sebastor grał faworkami w bierki i cały czas wygrywał.

– Hej, Luk, a skąd my mieliśmy na to kasę? – zapytał Voolf.

Odpowiedziała mu dziwna cisza…

Smacznych pączków i kruchych faworków z okazji Tłustego Czwartku życzy Redakcja Gamestone.

I nie liczymy kalorii 🙂

Zoisyte

Maniak filmowy i mól książkowy. Urodzony optymista. Pisze dla samego pisania, bo i tak tego nikt nie czyta. Mógłby być ojcem większości redaktorów w GS, więc czeka już na emeryturę. Wskutek wieku paskudnie złośliwy.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij