Infinifactory – recenzja

Nigdy nie interesowały cię opowieści o kosmitach, bo uważałeś, że należy je wszytkie włożyć między bajki? Jak na złość, to właśnie ty spośród miliardów ludzi na Ziemi zostałeś porwany przez obcą rasę. Spokojnie, nie będziesz poddawany bolesnym eksperymentom medycznym na genitaliach lub innych organach. Wystarczy, że do końca życia będziesz przymusowo pracował dla tych obrzydliwych istot, których łby wyglądają jakby od hipopotama.

Na szczęście nie będzie to praca fizyczna w kopalni, czy innej dziurze. Zadania, które przed tobą zostaną postawione polegają na budowaniu linii produkcyjnych, według życzeń twoich ciemiężców. Jednym z zadań jest na przykład montowanie rakiet według określonego schematu. Aby się uporać z tym zadaniem trzeba wykorzystać dostępne bloki takie jak transportery przesuwne (podobne do tych przy kasie w marketach), rotatory, popychacze, spawarki, czujniki i inne.

Początkowe zadania są stosunkowo proste i można się z nimi uporać w kilka minut. Później jednak, gdy liczba dostępnych bloków jest większa, a projekty są coraz bardziej skomplikowane może się okazać, że godzina nie wystarczy. Niemniej satysfakcja z ukończenia trudnego zadania jest na prawdę duża. Opcjonalnie, dla ambitnych jest jeszcze dodatkowe wyzwanie. Zaprojektowany mechanizm można optymalizować pod kątem wydajności, liczby użytych bloków i zajmowanej przestrzeni.

Cała rozgrywka okraszona jest ciekawym wątkiem fabularnym, ponieważ przechodząc przez kolejne etapy odnajdujesz szczątki innych inżynierów, którzy mierzyli się z tymi samymi zadaniami co ty. Znajdujesz ich dzienniki w postaci nagrań audio, gdzie opisują swoje dotychczasowe doświadczenia. Nadaje to grze wyjątkowy klimat i motywuje do dalszej rozgrywki.

Niezależnie od tego co bym tutaj nie napisał, nie da się ukryć, że jest to gra logiczna (czyt. nie dla każdego). Jednak studio Zachtronics słynie z tego, że gry wychodzące z spod jego młota są oryginalne i ambitne. Można się czepiać, że silnik graficzny jest nieco przestarzały, a ścieżka dźwiękowa nie była nagrywana przez Filharmoników Wiedeńskich, ale co z tego? Grafika choć ascetyczna, jest ładna, a ścieżka dźwiękowa i dialogi dobrze wpasowują się w klimat gry. Ideą twórców było wykreowanie świata, który zainspiruje gracza do wykazania się inżynierskimi zdolnościami przy rozwiązywaniu zadań. Nie mam wątpliwości, że studio Zachtronics wykonało w tym sensie świetną robotę.

Na co więc czekasz? Bierz się do roboty i pokaż tym obleśnym kosmitom, że masz łeb nie od parady! Kto wie, może twój los niewolnika nie jest do końca przesądzony.

Plusy

  • oryginalny pomysł na grę, która uczy i bawi
  • ciekawy wątek fabularny
  • tryb sandbox i edytor leveli

Minusy

  • brak systemu nagród za optymalizację projektów
  • brak modów
  • ubogie opcje graficzne

PaszaVonPomiot

Przybłęda, obszczymur, bawidamek i absztyfikant. Ma dwie żony, jedną niewidomą (żeby się nie przeraziła), a drugą bez nogi (coby przerażona nie uciekła). Paciulok jakich mało - w podstawówce był zagrożony z plastyki, a w liceum z religii. W sylwestra zawsze gra w grę - w Tomb Rider.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij