Make Love not War

Kłótnie i sprzeczki pomiędzy grupami ludzi wydają się naturalne i nie inaczej jest w środowisku gier. Posiadacze Playstation kłócą się z posiadaczami XBOX-a, fani Nintendo dorzucają swoje dwa grosze, przedstawiciele PC Master Race kpią z „konsolowych prostaków”, a wszyscy wyżej wymienieni traktują graczy aplikacji mobilnych i przeglądarkowych z wyższością. Od lat trwają dyskusje, czy lepszy jest cykl Call of Duty, czy też może seria Battlefield. Wśród wydawców również panuje zażarta konkurencja, w końcu w grę wchodzą miliony dolarów ze sprzedanych gier. Zdaję sobie sprawę, że „wojny” pomiędzy graczami to domena raczej skrajnych przedstawicieli, jednak nie da się ich nie zauważyć.

Na tle tego wszystkiego pozytywnie wybijają się wydarzenia ostatnich dni, związane z premierą Horizon: Zero Dawn, na konsolę Sony. Gra zbiera bardzo pochlebne oceny, a recenzenci wskazują między innymi na dobre wykorzystanie mechanik i patentów z innych uznanych dzieł, na przykład Wiedźmina 3. I to właśnie rodzimy CD Projekt RED postanowił po raz kolejny zachować się inaczej, niż większość branży i przy użyciu swojego konta na Twitterze pogratulował Guerilla Games udanej gry, dodając do wszystkiego uroczy obrazek przedstawiający Geralta przybijającego piątkę z Aloy (bohaterką Horizona).

Twórcy z Guerilla Games długo nie pozostali dłużni i również odwdzięczyli się stosownym obrazkiem, podkreślając znaczenie komplementu udzielonego im przez Redów.

https://twitter.com/Guerrilla/status/837735925417390085

Bardzo miła wymiana uprzejmości nie jest jedynym pozytywnym akcentem. Do pozytywnego trendu postanowiło się dołączyć Sony, gratulując Nintendo udanego debiutu ich nowej konsoli Switch – ze zbierającą fenomenalne recenzje grą Legend of Zelda: Breath of the Wild.

Również Microsoft zakopał topór wojenny i pogratulował sukcesu swoim konkurentom:

Czy to początek nowego trendu w środowisku graczy? A może jedna jaskółka wiosny nie czyni? Czas pokaże.

luk_zloty

Zajmuje się pisaniem artykułów gdy ma na to ochotę, czyli bardzo rzadko. Poza tym jest tłumaczem j. angielskiego, choć nie odróżnia "past continous" od "present perfect" oraz tłumaczem j. rosyjskiego, ponieważ uczył się go przez jeden semestr na studiach. Redakcyjny błazen.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij