Obiecanki Cacanki

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Wstał kolejny dzień. Starzec wygrzebał się z barłogu i po chwili kontemplacji otoczenia, z pietyzmem zaczął odwijać onuce. Ucieszył się, że większość palców wciąż jest na swoich miejscach i owinął stopy z powrotem. Wstał z bólem i przeciągnął się, reumatyzm z każdym dniem dawał o sobie coraz mocniej znać. Powoli poczłapał przed siebie, do ściany na której wisiał największy fragment lustra jaki udało mu się znaleźć. Przeczesał dłońmi brodę i włosy, próbując rozplątać jeden z uciążliwych kołtunów ale po trzeciej próbie poddał się. Lepiej mieć włosy, nawet w nieładzie, niż je sobie wyrywać, pomyślał. Zadowolony z porannej toalety poczłapał do drzwi. Napracował się niemiłosiernie, by je tu zamontować ale opłaciło się. Można było się zamknąć w pomieszczeniu i w miarę bezpiecznie spędzić noc. Wyszedł na korytarz i po chwili dało się słyszeć strumień wody uderzający o metalowe wiadro. A raczej strumyczek, gdyż w tym wieku nic już nie działa  tak jak kiedyś.

Po powrocie przystanął na środku pokoju, powzdychał kilka razy, machnął rękoma i schylił się jakby próbował coś podnieść z ziemi. Stęknął z wysiłku, jak co dzień kończąc w ten sposób poranną gimnastykę. Nieśpiesznie ruszył do szafy w której trzymał jedzenie. Po drodze zatrzymał się przy stoliku z pamiątkami. Również ten rytuał powtarzał się w tym budynku niezmiennie od lat. Starzec z czułością gładził ulubione przedmioty a jego oczy zachodziły mgiełką gdy przypominał sobie historie z nimi związane. Centralne miejsce zajmował zardzewiały i pogięty przedmiot, który kiedyś w latach swojej świetności był hełmem. Nawet dziś, gdyby się dobrze przyjrzeć i wspomóc się wyobraźnią, dałoby się zauważyć resztki niebieskiej farby, niegdyś pokrywającej całą powierzchnię hełmu. Uśmiechnął się do wspomnień i podjął ponownie wędrówkę po jedzenie.

Z szafki wygrzebał samodzielnie zrobiony placek, który w głowie starca pewnie miał przypominać chleb oraz bliżej nieokreślony kawałek czegoś mięsnego. Gdyby ktoś mógł go teraz zapytać czym było to stworzenie zanim wylądowało na obtłuczonym talerzu, to i tak nie uzyskałby odpowiedzi. Żadne ze zwierząt które lokator pokoju znał już nie istniało, a tych nowych nie chciało mu się katalogować. Próżny trud, gdy codziennie spotyka się coś nowego.

Uzupełnił śniadanie o deszczówkę  nalaną do przeciętej butelki i usiadł do stołu. Skrzypnęła podłoga, skrzypnęło krzesło, skrzypnęły starcze stawy. Jadł długo i powoli, z pietyzmem ciamkając, siorbiąc i mlaskając, ponieważ jedzenie było twarde, a niestety ostatni ząb wypadł mu tak dawno, że już nie pamiętał jak to jest je mieć. Gdy skończył, chwycił ze stołu jeden z okruchów i schylił się pod stół.

– Voolf! Voolf! Chodź, śniadanie!

Jak na zawołanie z jednej z dziur w podłodze wygrzebało się karaluchopodobne stworzonko. Dla starca to wciąż był karaluch, nawet jeśli miał cztery pary odnóży zamiast trzech.

– Voolf! Tu jesteś. Masz. Trochę czerstwe, ale jedz – rzucił okruch w stronę owada, a ten po chwili chwycił jedzenie i zaczął je spożywać.

– Voolf. Powiedz, powiedz mi. Słyszysz? Czemu nic nie robisz? Strona miała chodzić na sto procent. Bez wysyp. I co? Wciąż nie działa, słyszysz! Nie działa! Napraw! – ze złości uderzył pięścią w podłogę strasząc karalucha, który schował się pomiędzy deskami.

– No już, już. Nie fochaj. Ja wiem, ja rozumiem. Nie twoja wina. Nie ma internetu, nie ma prądu, nie możesz naprawić. Ja rozumiem, słyszysz? Wybacz staremu człowiekowi, no chodź, masz jeszcze – sięgnął po kolejny kawałek i rzucił w stronę swojego towarzysza. Ten jednak postanowił nie odpowiadać na wołania starca, gdyż nie pojawił się na wezwanie.

– A to i pies cię trącał! Nie to nie. Tylko ja i Luk tu pracujemy, ty się chowasz po kątach. Prawda Luk?

Staruszek odwrócił się w stronę zakurzonego szkieletu siedzącego na krześle w kącie. Odpowiedziała mu martwa cisza.

– Co się szczerzysz? Ze mnie się śmiejesz? I ty? Ty też? Spadaj, słyszysz?

Mamrocząc i złorzecząc pod adresem kościotrupa, podszedł do skrzyni, w której trzymał zeszyty. Każdego rodzaju, w kratkę, w linię, czyste i w kółka, o twardych i miękkich okładkach, a czasami nawet bez. Większość z nich był zapisana drobnym maczkiem od początku do końca. Sięgnął po ostatni, wypełniony gdzieś tak w połowie i zabrał go do stołu. Pogrzebał chwilę w kubku z długopisami, szukając działającego, choć doskonale pamiętał, że zielony wypisał mu się już miesiąc temu i pozostał mu jedynie czerwony. Ale rytuał to rytuał, nie robi się czegoś tak samo przez tyle lat, żeby nagle przestać, prawda?

– Hm, hm, hm – pomruczał. – Co my tu dziś mamy?

Spojrzał na kalendarz. Pokazywał rok 2032, ale tylko i wyłącznie dlatego, że staruszek znalazł kiedyś ich cały karton. A przecież dzień to dzień, nieważne którego roku. Na początku jeszcze próbował pamiętać, by wykreślać 29. lutego, ale ponieważ pory roku i tak były inne niż w czasach jego młodości, w końcu odpuścił.

– A tak, tak, wiem – zadowolony klasnął w dłonie i zaczął pisać w skupieniu. Ciszę przerywało tylko skrobanie długopisu o zeszyt.

7. lipca

Polskie drzewko przesunięte do aktualizacji 0.28!

Witajcie

Jakiś czas temu zapowiadaliśmy Wam nadejście polskich maszyn do Armored Warfare, a mianowicie Rosomaka (tutaj) oraz Wilka (tutaj). Niestety, twórcy gry potrzebują więcej czasu na testy w ramach Balansu 3.0, który ma zostać wprowadzony w przeciągu najbliższego miesiąca.

Wygląda na to, że musimy jeszcze na nie trochę poczekać…

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

luk_zloty

Zajmuje się pisaniem artykułów gdy ma na to ochotę, czyli bardzo rzadko. Poza tym jest tłumaczem j. angielskiego, choć nie odróżnia "past continous" od "present perfect" oraz tłumaczem j. rosyjskiego, ponieważ uczył się go przez jeden semestr na studiach. Redakcyjny błazen.

  • Randon

    chapeau bas

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij