Ostatnia nadzieja ludzkości

Wyobraźcie sobie średniowieczny świat, w którym ludzie są spacyfikowaną, zgnębioną i zaszczutą garstką. Żyją jedynie w świetle dnia, gdy nadchodzi zmierzch kryją się jak szczury w domach i schronieniach, obwarowanych dziwnymi runami. A z ciemności wychodzą bestie.

Szczęśliwcy dotrwają do świtu, gdy światło zagna potwory w Otchłań. Udało się wymodlić i przetrwać kolejną noc. Maleją osady ludzkie, coraz większe odległości między nimi powodują, że tylko nieliczni ryzykują udanie się w podróż. Wydaje się że nic nie powstrzyma zagłady, bestie z Otchłani są coraz silniejsze. I tylko troje ludzi ma szansę coś zmienić…

Czujecie już klimat?

Nie napiszę nic więcej, bo zaraz zakrzyczycie mnie że spojleruję, więc teraz techniczna strona recenzji. Cykl demoniczny Petera V. Brett’a to bardzo specyficzna seria książek, którą rozpoczyna „Malowany Człowiek” (w Polsce wszystkie tomy serii są dzielone na dwa, nie wiem dlaczego). Autor tworzy niesamowite uniwersum, mroczne, pełne przemocy, ale z drugiej strony ludzie je zamieszkujący potrafią być bardzo życzliwi i dobrzy dla siebie (no może tylko pewna część, o tym za chwilę). No właśnie, bo mamy tu do czynienia z dwoma cywilizacjami – Thesan i Krasjan. Ci pierwsi to ludzie jak my – europejczycy, za to ci drudzy to wojujący z demonami wyznawcy Everama, jak dla mnie obraz czystego islamskiego dżihad’u. Tych pierwszych od razu lubimy i jesteśmy gotowi utożsamiać się z nimi, Krasjanie od początku nie wzbudzają naszej sympatii.

Czyli na początku niby czarno i biało a w tle wojna z największym zagrożeniem – demonami. Z czasem jasne staje się, że czarne nie jest takie czarne do końca i nie zawsze, a białe nie jest pozbawione plam, a bitwa z demonami jakby schodziła na plan dalszy bo ważniejsze jest zdobycie władzy nad światem. W tym całym bigosie dzieją się losy naszych bohaterów i żeby było ciekawie to autor ponownie maluje ich raz jedną a raz drugą farbką 🙂 Jedni są tymi pozytywnymi, chcą czynić dobrze, ale korzystają z zasady „cel uświęca środki” i dokonują czynów nie do końca pozytywnych czy moralnie uzasadnionych. Inni, niby z założenia budzą naszą niechęć, ale potem zaczynamy ich rozumieć, może trochę szanować.

Świat pełen przeciwieństw, w którym nic nie jest do końca pewne i oczywiste, a wszystko przedstawione jest barwnie i nasycone odpowiednim klimatem. Pierwsze dwa tomy (czyli 4 polskie) przeczytałem w rakietowym tempie, jednym tchem. Potem akcja trochę zwalnia, natomiast rozkwita mnóstwo wątków pobocznych, nasi bohaterowie wplątują się w dziwne intrygi i tylko jedna rzecz jest stała – walka z demonami. I im dalej się czyta, tym bardzie jedna rzecz staje się oczywista – autor wodzi nas za nos 🙂 Wydaje nam się, że wiemy co zrobi nasz bohater? A figa, on robi coś innego. A cliffhangery Petera V. Bretta są jak z najlepszych seriali 🙂

Może właśnie dlatego kręcą już pierwszą część? 

I jeszcze jedna rzecz, ważna dla nas. Ewidentnie autor przesyła nam zawoalowane ostrzeżenie przed islamem. I robi to skutecznie.

Zaciekawiłem Was? A może już czytaliście i podzielicie się swoimi opiniami?

Czekam na komentarze.

 

 

Zoisyte

Maniak filmowy i mól książkowy. Urodzony optymista. Pisze dla samego pisania, bo i tak tego nikt nie czyta. Mógłby być ojcem większości redaktorów w GS, więc czeka już na emeryturę. Wskutek wieku paskudnie złośliwy.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij