Ryzykowna praca

Naczelny stał przy oknie, wpatrując się tępo w deszczowy świat za oknem. Palce same uderzały o parapet, wystukując rytm dawno zapomnianej piosenki. Odwrócił się i powiódł zmęczonym wzrokiem po redakcji. Źle się działo, morale załogi było niskie, a na domiar złego coś zjadło wszystkie kubki w kuchni i Luk nie mógł sobie nawet kawy zrobić.
U pozostałych nie było lepiej. Deathbringer nieobecnym wzrokiem wpatrywał się w ekran monitora, jednak skrzynka pocztowa milczała już od kilku dni. Saileri siedział cicho w kącie udając, że się uczy, choć łatwo było zauważyć, że za podręcznikiem do matematyki ukrył kolejny tomik Ookami to Koushinryou. Zoisyte zrezygnowany przeglądał fora internetowe, szukając zwolenników amerykańskich czołgów by ich zgnoić, ale bezskutecznie. Nawet sebastor opadł z sił, po kilkugodzinnym bieganiu w błękitnym hełmie Peacekeepera i ratowaniu zagubionych graczy z opresji problemów technicznych. Voolf zdaje się, że spał, choć gdyby ktoś się do niego przybliżył i wytężył słuch, usłyszałby cichy szloch, z powtarzającym się słowem „ATGM”.
W pomieszczeniu zaległa martwa cisza, przerywana jedynie miarowym stukotem wskazówek zegara. Tik-tak, tik-tak, życie płynęło leniwie, a redakcję trawił najgorszy pasożyt świata – nuda.
Deathbringer dostrzegł poruszenie Naczelnego i zaproponował od niechcenia:
– Gramy?
– Nie – odpowiedział Luk. – Po stu pięćdziesięciu identycznych misjach mam już dość.
– ATGM? – z nadzieją wymamrotał Voolf podnosząc głowę. Odpowiedziało mu wymowne pokręcenie głową.
Wtem drzwi otworzyły się z hukiem a do środka wbiegł zziajany i podekscytowany Wujek Sarge:
– Ch-chłopaki! Odpalajcie AW!
– Po co? – wzruszył ramionami Saileri, przewracając stronę mangi. Oczy Wujka zabłysły wewnętrznym ogniem:
– Wprowadzili dziesiątki na PTS!

***

Dwa dni później, prowadząca Janina Anna Wesołkowska, rozpoczęła kolejny odcinek swojego talk-show.
– Dzień dobry państwu, dzisiaj zajmiemy się bardzo poważnym tematem, który często jest lekceważony, a mianowicie grami komputerowymi i ich zgubnym wpływem na młodzież. Musicie w końcu zrozumieć, że gry są jak narkotyk, uzależniają i wyniszczają życie biednych dzieci, pogarszając ich stan zdrowia oraz zmuszając do okropnych praktyk. Nie dalej jak przedwczoraj, sześciu mężczyzn w wieku od dwudziestu do czterdziestu jeden lat, trafiło w ciężkim stanie do szpitala. Zdiagnozowano u nich skrajne wycieńczenie, odwodnienie, urazy nadgarstków oraz światłowstręt. – Prowadząca poprawiła nienaganną fryzurę, dając widzom czas na wyobrażenie sobie okropieństw spowodowanych grami komputerowymi.
– Według naszych informacji, poszkodowani grali bez przerwy w grę o nazwie Armoret, która to jest symulatorem szajki najemników, mordujących sobie podobnych i niszczących domy mieszkańców w różnych miejscach świata za pomocą czołgów. W tej wątpliwej jakości produkcji, można rozjeżdżać ludzi gąsienicami, obalać rządy, a przede wszystkim strzelać. Jeśli oglądają nas jacyś rodzice, a wiem że tak – prowadząca wymownie spojrzała w kamerę – to apeluję do was, abyście pod żadnym pozorem nie pozwolili swoim dzieciom uruchamiać tego tytułu. Ryzykujecie nie tylko ich zdrowiem, ale również możecie doprowadzić do sytuacji, że wasze dziecko, chcąc odwzorować wydarzenia znane z gry, wsiądzie w czołg i zacznie siać zamęt na ulicach waszego miasta. Zastanówcie się, czy tego właśnie chcecie.
Prowadząca wykonała kolejną przerwę, podczas gdy na ekranie pojawiały się zdjęcia zawalonych budynków i cywilów rannych w różnych konfliktach na całym świecie. Kosowo, Czeczenia, Syria.
– W ten sposób – kontynuowała prezenterka – Armoret dołącza do takich okropnych tytułów, jak symulator mordercy Manhunt, symulator prostytucji o nazwie GTA, czy strategii polegającej na dręczeniu ludzi, o enigmatycznej nazwie The Sims…
Luk wyłączył szpitalny telewizor.
– Ej, oglądałem to! – krzyknął Zoisyte. Naczelny tylko przyłożył palec do ust i wskazał na sebastora, który w dalszym ciągu tkwił w śpiączce. Zapadła cisza, wśród której słychać było tylko powolne pikanie aparatury podtrzymującej życie i szum respiratora powietrza.
Wujek Sarge przesuwał palcem po tablecie, przeglądając Internet. Nagle się zatrzymał i powiedział:
– Chłopaki! Startuje nowe Starcie Najemników! Znowu są nagrody dla najlepszej setki!
Po tych słowach, od strony sebastora dobiegł nowy dźwięk.
Pik, pik, pik, pik, pik, pik, pik…

luk_zloty

Zajmuje się pisaniem artykułów gdy ma na to ochotę, czyli bardzo rzadko. Poza tym jest tłumaczem j. angielskiego, choć nie odróżnia "past continous" od "present perfect" oraz tłumaczem j. rosyjskiego, ponieważ uczył się go przez jeden semestr na studiach. Redakcyjny błazen.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij