Teczki

Powiedzieć, że Voolf był zmartwiony to jak nic nie powiedzieć. Voolf był załamany. Od zmartwień nawet jego zdjęcie profilowe na facebooku poszarzało. Na biurku rozłożył teczki personalne redaktorów oraz planowanych operacji. I nic mu się nie zgadzało. Jakby to powiedział Luk – w którą stronę się nie obrócisz, i tak z tyłu dupa.

Stary Wilk wiedział już, jak czuł się Napoleon, uchodząc spod Moskwy. Armia mu stopniała w oczach, a ci co pozostali byli zbyt nieliczni. Otworzył pierwszą teczkę, najgrubszą.

Sebastor. Najprawdziwszy skarb. Mrówka, pszczoła, podstawowy trybik GameStone, jedyny, który aktywnie i codziennie mógł coś zrobić. Gdyby tak można go było sklonować… Voolf zanotował tę myśl i wsadził do teczki Ishamaela. Zapytać nie zaszkodzi – pomyślał.

Kolejna teczka. Lepiła się. Czyli Luk. Skaranie boskie. Ciągle przytrafiało mu się coś dziwnego, a do tego słyszał głosy. A te były tak donośne, że reszta redakcji też miała nieprzyjemność je słyszeć. Jednakże to byłoby do przełknięcia, gdyby nie chroniczny brak Internetu u tego poczciwego olbrzyma. Problem był tak dotkliwy, że biedaczek musiał wozić ze sobą Internet w wiaderkach, a że miał tylko dwie ręce, mógł zabrać tylko dwa. Z czego jedno przeciekało. Zanim zamknął teczkę zobaczył jeszcze podpis „Łukasz S.” i „zloty” obok skreślonego „TW Bobek”. Trzeba odciąć go od kredek. I Faktów w TVN – pomyślał.

Zoisyte. Voolf westchnął. Całe szczęście udało się go wskrzesić, teraz tylko „zmusić” do pracy. Kolejna notka powędrowała do teczki, tym razem Paszy. Voolf przeglądał dalej.

Saileri – obowiązki i studia, nieobecny do odwołania.

WujekSarge, obowiązki i praca, niby czasem się pokazywał, ale jakby go nie było. A miał tak banalne zadanie – wymamrotał.

Deathbringer, przytłoczony nocną pracą, wpadał czasem jak burza, rzucał się w wir pracy obficie rzucając paniami lekkich obyczajów na prawo i lewo po czym znikał. Na tydzień, dwa, różnie.

Pasza. Technik, informatyk, spec od kodu i zabezpieczeń, Ślązak. Ale do pisania się nie zabierał.

Wreszcie wspomniany wcześniej Ish – tłumacz, również nie mógł zapewnić regularnego przypływu wiadomości na stronie.

Naczelnik zwrócił wzrok na cztery pozostałe teczki. Cronos, Mudrewicz, Dottka i Kosiauke. Gdy zdjął je z półki okazało się, że za nimi jest jeszcze jedna.

White – przeczytał. Dziwne, bo Wilk nie kojarzył tej teczki, wyjął i zajrzał z ciekawości, była pusta, jedyne na co zwrócił uwagę to niechlujnie zanotowany tag: [Haczi]. A to ciekawe – pomyślał naczelny i włożył teczkę pod pachę.

Cronos był cennym nabytkiem w kwestii audiowizualnej działalności GameStone, ale również nie był od pisania.

Mudrewicz od dawna zgłaszał swą kandydaturę, ale to specjalista od gadżetów, a nie pisarz.

Dottka – na jego twarzy dało zauważyć się delikatny uśmiech. Zawsze potrafiła go rozbawić, miała tak niecodzienne poczucie humoru, jak i spojrzenie na gry. Zajrzał do środka. Na ręcznie wypisanej kartce odczytał: „Rozgadana i upierdliwa aż do bólu. Żywiąca się herbatą i od czasu do czasu wchłaniająca kebaba (samo mięso, żadnych liści), ruda z wyboru i charakteru. Pojawiająca się w towarzystwie z gracją czołgu i delikatnością bazooki. Totalny noob jeżeli chodzi o gry jak i real. Nieogar nieograniczony. Pani chaosu i dezorganizacji. Mistrzyni bałaganu i gadania o niczym.” Nada się – wymamrotał, a teczkę zabrał.

Za to po namówieniu Kosiauke do współpracy, Wilk czuł się jakby sprowadził Cristiano Ronaldo do ŁKS-u, czyli klubu sportowego ze swojego rodzinnego miasta, Łomży. Był najlepszym członkiem redakcji skłonnym zajmować się tematem Revelation po „odejściu” Saia. Na całe szczęście w tamtej grze jeszcze niewiele się dzieje…

Potrzebuję ludzi jak Polacy pieniędzy, jak Wujek żelków, jak Luk rozumu, jak sebastor snu, jak… A do licha tam! – pomyślał.

Z ciężkim sercem, Voolf sięgnął po drugą partię teczek. „Operacje”. Na każdej, ktoś wymalował sebastorowymi kredkami „Top sikret”.

Forum. Odpalone, zobaczymy jak się przyjmie, pomyślał Wilk. Poszło dość gładko.

Tankpedia. Dobrze szło, była na ukończeniu, ale przyszedł Balans 2.0 i wszystko namieszał. Voolf zgrzytnął zębami tak mocno, że wypadła mu lewa dolna siódemka. Nie dość, że przez ten Balans poryczało mu się dwóch redaktorów, w tym Seba, to jeszcze skutecznie zablokował Tankpedię – cudowne dziecko Voolfa, zbiór tego, co w takich grach najważniejsze. Oby wprowadzili go jak najszybciej… I oby był dobry.

R.I.P.lays – ehh, to byłoby piękne przedsięwzięcie – pomyślał, szkoda że majkom nie chciał przeznaczyć na to nagród…

Ostatnia, mocno zakurzona teczka była zdecydowanie cięższa, Wilk lubił do niej zaglądać, ale wiedział, iż oznaczała dodatkowy nakład pracy. Nie miał jednak wyjścia. Przetarł prawą ręką nagromadzone roztocza i po cichu wyszeptał „Projekt GameStone”. Statek matka – pomyślał. Wrodzony optymizm wyprostował część zmarszczek.

To był ciężki dzień dla naczelnego. Nawet nie zauważył kiedy się ściemniło. Uznał to za znak i poszedł zjeść obiad. Przeklęta zima!

luk_zloty

Zajmuje się pisaniem artykułów gdy ma na to ochotę, czyli bardzo rzadko. Poza tym jest tłumaczem j. angielskiego, choć nie odróżnia "past continous" od "present perfect" oraz tłumaczem j. rosyjskiego, ponieważ uczył się go przez jeden semestr na studiach. Redakcyjny błazen.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij