The Long Dark – recenzja

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

Nierówna walka człowieka z siłami natury

Daleko w Kanadyjskiej dziczy mieści się region, którego klimat jest w stanie złamać niejednego weterana survivalu. Jako pilot małego samolotu, przelatywałeś właśnie nad tym zaśnieżonym obszarem, kiedy na niebie pojawiła się tajemnicza łuna, która zapoczątkowała „cichą apokalipsę”. To niecodzienne zjawisko spowodowało wyłączenie wszystkich urządzeń elektrycznych na świecie. Twój samolot również ulega uszkodzeniu. Tracisz więc kontrolę nad maszyną i jesteś zmuszony do awaryjnego lądowania. Rozbiłeś samolot, ale żyjesz. Przynajmniej na razie. Nie masz zielonego pojęcia gdzie jesteś i co robić. Na dodatek jest bardzo zimno, a ty masz na sobie tylko jesienną odzież. Musisz podjąć decyzję co robić dalej i lepiej, żebyś się długo nie zastanawiał, bo zbliża się noc – długa i mroźna noc.

The Long Dark to kolejna gra z popularnego ostatnio gatunku survival oferująca tryb rozgrywki „Story” i „Sanbox”. Została wyprodukowana przez małe studio Hinterland. Gra pozwala na swobodną eksplorację świata w trybie pierwszoosobowym. Słowo „swobodną” jest tutaj lekkim nadużyciem, ponieważ musisz przezwyciężyć wiele trudności, aby utrzymać swojego bohatera przy życiu. By nie zamarznąć musisz jak najszybciej znaleźć ciepłą odzież lub rozpalić ognisko. Rozniecenie ognia nie jest takie proste, ponieważ wymaga zapałek, rozpałki, paliwa, umiejętności i odpowiedniego miejsca. Jak się uda, będziesz mógł się ogrzać i przy okazji roztopić trochę śniegu, żeby uzupełnić płyny w organiźmie. Dalej wypadało by coś zjeść, ale co? Przy odrobinie szczęścia odnajdziesz w lesie jakąś spaloną chatkę lub zagubiony plecak, w którym będzie stara zupa w puszce lub batonik. Jeżeli jakimś cudem nie zamarzłeś, nie odwodniłeś się, nie umarłeś z głodu pierwszego dnia to moje gratulacje. Musisz być wykończony! Na terenie, na którym się znajdujesz jest zaledwie kilka miejsc, gdzie można bezpiecznie przenocować. Może to być np. jaskinia, opuszczona chatka lub przyczepa kempingowa.

Zanim jednak wyruszysz szukać schronienia to wiedz, że obszar, po którym się poruszasz jest zamieszkany przez dzikie zwierzęta. Niektóre z nich np. wilki czy niedźwiedzie są bardzo niebezpieczne i powinieneś ich unikać za wszelką cenę (przynajmniej na początku rozgrywki).
Oto kilka faktów na temat osiągnięć graczy:

  • 40% nigdy nie przetrwało pierwszego dnia
  • 76% nigdy nie przetrwało 10 dni
  • 94% nigdy nie przetrwało 50 dni

Rozumiesz więc, że nie będzie łatwo. Będziesz musiał, niczym Bear Grylls, użyć wszelkich sposóbów, by pozostać przy życiu (na szczęście picie moczu nie jest jednym z nich). Z początku najlepiej zająć się zbieractwem i przeszukać wszystkie miejsca, które są w zasięgu, żeby zgromadzić potrzebne przedmioty, żywność i narzędzia.

System craftingu pozwala na tworzenie prostych przedmiotów i ubrań, które zwiększą twoje szanse przetrwania. Będziesz mógł również dokonywać niezbędnych napraw odzieży i narzędzi, które ulegają zużyciu. Z upływem dni twoim największym wyzwaniem będzie zapewnienie sobie stałego źródła pożywienia. Można to zrobić na kilka sposobów np. łowiąc ryby, łapiąc króliki w sidła lub polując na większą zwierzynę. Prędzej czy później będziesz miał do dyspozycji łuk lub strzelbę. Niech ci się jednak nie wydaje, że od razu będziesz jak Legolas. Główny bohater dopiero uczy się sztuki przetrwania i jego umiejętności, takie jak rozpalanie ognia czy strzelanie z łuku dopiero się rozwijają, gdy z nich korzystasz.

Na próżno tutaj szukać jakiegoś celownika. W cel musisz przymierzyć „na oko”, a jeśli sprowokujesz wilka i chybisz to lepiej, żebyś miał ze sobą jakiś nóż lub topór do obrony. Jeśli wyjdziesz cało z takiego starcia to z pewnością będziesz nieźle poturbowany i pogryziony. Krwawienie, infekcja, skręcona kostka lub nadgarstek to tylko niektóre „dolegliwości”, które mogą dotknąć twojego bohatera. Jeśli nie zatamujesz krwawienia i nie odkazisz rany, to nie licz na happy ending. Natomiast ze skręconą kostką możesz nie być w stanie wrócić do swojej chatki przed zapadnięciem zmroku. Jeśli w tym czasie wystąpi jeszcze burza śnieżna lub mgła, przy której widoczność drastycznie spada, to możesz zacząć spisywać testament.

The Long Dark oferuje cztery poziomy trudności:

  • Pilgrim – najłatwiejszy poziom, gdzie występuje dużo zapasów, a zwierzęta nie atakują gracza, jeśli nie są sprowokowane; pozwala na łatwą eksplorację
  • Voyager – zbalansowany poziom trudności, który pozwala na eksplorację, ale też stawia wyzwania
  • Stalker – poziom dla zaawansowanych graczy, gdzie trudno znaleźć zapasy, a potrzeby gracza narastają w szybszym tempie; zwierzęta są bardziej agresywne i jest ich więcej; można się zarazić pasożytami
  • Interlopter – ekstremalny poziom trudności, gdzie bardzo trudno znaleźć jakiekolwiek zapasy i większość rzeczy trzeba wykonać samemu; nie pozwala na wybranie regionu startowego, a rozgrywka staje się coraz trudniejsza z upływem czasu

Osobiście polecam poziom Voyager, ponieważ moim zdaniem jest najlepiej zbalansowany. Poziom Stalker może być za trudny nawet dla zaawansowanych graczy. Dodatkowo poziom trudności zależy też od lokacji startowej jaką wybierzemy.

Gra oferuje wiele regionów pomiędzy którymi można podróżować. Każdy region charakteryzuje się czymś innym. Oto kilka z nich:

  • Mystery Lake – jest tu jezioro z możliwością łowienia ryb, chatka obozowa, tama, tory kolejowe i wiele miejsc, gdzie znajdziemy potrzebne zapasy; dla początkujących graczy
  • Coastal Highway – wybrzeże, gdzie znajdziemy mnóstwo zwierząt i kilka budynków ze sporą ilością zapasów, które mogą być naszą „bazą”. Region może być trudny bez odpowiedniego ekwipunku, lecz jest idelany na długoterminowy pobyt; dla średnio-zaawanowanych graczy
  • Pleasant Valley – największy region w grze, posiada niewiele budynków i wymaga koczowniczego trybu życia; znajdziesz tu stodołę i kilka samochodów; dla zaawansowanych graczy
  • Forlorn Muskeg – prawie cały obszar mapy to zamrożone jezioro, po którym chodzenie jest ryzykowne ze względu na możliwość załamania się lodu. Jedyny powód, żeby tam iść to kuźnia, którą możemy wykorzystać do craftingu; dla zaawansowanych graczy
  • Timberwolf Mountain – panują tutaj najsurowsze warunki ze względu na niskie temperatury i częste burze śnieżne. Jest to teren silnie górzysty i bardzo trudny w eksploracji. Znajdziesz tu tylko dwie dziurawe chatki i kilka jaskiń; dla najbardziej zaawansowanych graczy

Co mnie urzekło w The Long Dark? Przede wszystkim atmosfera jaka w niej panuje. To uczucie bycia ciągle „na krawędzi” i niepewność jutra nadaje tej grze wyjątkowy charakter. Osobiście za trzecim podejściem udało mi się przetrwać 50 dni, ale praktycznie każdego dnia zdarzała mi się sytuacja, gdzie „o mały włos” bym nie podołał. Szczególnie dotkliwy jest brak mapy i informacji gdzie dokładnie znajduje się bohater. Mapę można sobie naszkicować korzystając z węgla drzewnego, ale nie mając kompasu i tak trzeba uważnie obserwować charakterystyczne punkty otoczenia.
Graficznie gra prezentuje się ładnie, pomimo uproszczonej geometrii modeli. Muzyka i dźwięk bardzo dobrze wpasowują się w charakter gry. Grywalność stoi na wysokim poziomie, szczególnie, że mamy wiele lokacji oraz dodatkowe scenariusze, które możemy sobie odpalić. Jeśli chodzi o tryb „Story” to nie jest on zachwycający i traktować go można bardziej jako tutorial. Osobiście polecam tylko tryb Sandbox. Na pochwałę zasługują filmiki promocyjne The Long Dark – są na prawdę niesamowite.

Developerzy przygotowali również wyjątkowy teaser, w postaci krótkometrażowego filmu:

Dobrze by było, gdyby developerzy rozszerzyli system craftingu oraz zwiększyli różnorodność flory i fauny. Dopracowania wymaga też AI zwiarząt i tryb Story. Podsumowując, gra w bardzo realistyczny sposób podejmuje temtykę survivalu i zapewnia dużo zabawy w ciekawym klimacie na długie godziny.

Plusy:

  • Realistyczny, sandboxowy symulator survivalu, który trzyma w napięciu
  • Satysfakcjonujący model craftingu
  • Duże możliwości eksploracji
  • Dobre odwzorowanie warunków pogodowych i ich wpływu na bohatera
Minusy:

  • Mało przekonywujący tryb „Story”
  • Niedoskonały AI zwierząt
  • Brak możliwości skakania
  • Po osiągnięciu samowystarczalności brak jest dalszych wyzwań w trybie Sandbox
Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

PaszaVonPomiot

Przybłęda, obszczymur, bawidamek i absztyfikant. Ma dwie żony, jedną niewidomą (żeby się nie przeraziła), a drugą bez nogi (coby przerażona nie uciekła). Paciulok jakich mało - w podstawówce był zagrożony z plastyki, a w liceum z religii. W sylwestra zawsze gra w grę - w Tomb Rider.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij