Zemsta Ciemnej Pleśni

[Odcinek powstał na potrzeby konkursu na Waszą wersję Redakcyjnego Backstage i zawiera jedynie początek. Zadaniem czytelników było jego dokończenie.]

Prezydent Pleśnior wzywa na rozmowę naczelnego dowódcę sił zbrojnych, marszałka Pleśniakowskiego.
– Jak wielkie straty ponieśliśmy? – pyta na wstępie prezydent.
– Panie Prezydencie, mamy 70% strat w cywilach i około 80% w wojskowych – odpowiada mocno zasępiony marszałek.
A po chwili milczenia dodaje:
– Wielu zginęło, Panie Prezydencie, zbyt wielu, nie spodziewaliśmy się takiego ataku.
Prezydent zamyślił się, przed oczyma przewięły mu się obrazy tego, co zostało w tak brutalny sposób odebrane. A przecież były to czasy świetności Wielkiej Pleśni, państwo było u progu nowej ery, największe miasto/stolica Kuchniopolis liczyło miliardy obywateli. Dopiero co zdobyli kubek z Prosiaczkiem – rządowy program trzech milionów nowych mieszkań mógł się ziścić. Rozwój technologii, szczególnie tych wojskowych, spowodował że Wielka Pleśń była mocarstwem, które nie miało innych przeciwników, zdolnych stawić jej czoła. Inżynierowie wojskowi szykowali właśnie wdrożenie całej nowej kategorii uzbrojenia – lotnictwa. Miało to umożliwić ekspansję na kolejne, niezbadane dotąd obszary.
A teraz?
Złość i gniew napłynęły potężną falą, prezydent wyprostował się dumnie i spojrzał na marszałka wzrokiem, który prawie podpalił mundur podkomendnego.
– Rozpoczynamy odbudowę naszej potęgi – wykrzyknął wręcz.
– Tak jest, Panie Prezydencie – odparł natychmiast Pleśniakowski, choć głos jego nie brzmiał zbyt pewnie.
– Większość zasobów wojskowych przeznaczam na pomoc cywilom – dorzucił prezydent.
– Większość, Panie Prezydencie? – marszałek był wyraźnie zaciekawiony, widać że prezydent miał jakiś pomysł.
– Większość, ale nie całość – potwierdził prezydent, widać że czekał na kolejne pytanie.
– A reszta, Panie Prezydencie? – marszałek, jak zwykle był niezawodny.
– Zarządzam pełną mobilizację pozostałych sił. Rozpoczynamy akcję „Dorwać okularnika”, niech nie myśli, że ujdzie mu to płazem…

Zoisyte

Maniak filmowy i mól książkowy. Urodzony optymista. Pisze dla samego pisania, bo i tak tego nikt nie czyta. Mógłby być ojcem większości redaktorów w GS, więc czeka już na emeryturę. Wskutek wieku paskudnie złośliwy.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików "cookie" lub inny sposób lokalnego przechowywania informacji oraz na gromadzenie, udostępnianie i wykorzystywanie danych osobowych do personalizowania reklam i innych usług. więcej informacji

Aby zapewnić Ci najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij