Paradoks Paradoxu

Przedstawienie

Paradox Interactive to szwedzki wydawca gier komputerowych, znany głównie z produkcji realizowanych przez własne studio (Paradox Development Studio) takich jak: Hearts of IronEuropa UniversalisCrusader KingsVictoria czy Stellaris oraz tych wykonanych przez innych twórców: Mount & Blade (TaleWorlds), Pillars of Eternity (Obsidian Entertainment), czy fenomenalne CitiesSkylines (Colossal Order).

W ostatnim czasie widać zwiększoną aktywność wydawcy w wydawaniu „obcych” gier – od wspomnianego CitiesSkylines, poprzez niedawne Steel Division (Eugen Systems, znane z serii Wargame), czy opracowywane właśnie Surviving Mars (Haemimont Games, znane z Tropico 3 i 4 oraz gry mojego dzieciństwa – TzarCiężar Korony).

Mniej więcej od premiery gier Crusader Kings II (2012) oraz Europa Universalis IV (2013), całkowicie przerzucili się na platformę Steam, rezygnując z pudełkowych edycji gier. Ten ruch pozwolił im zredukować koszty operacyjne, jak również przyspieszył wydawanie łatek do własnych gier; gry Paradoxu znane są z tego, że po premierze trzeba je łatać, ponieważ są zbyt rozbudowane, by wychwycić wszystkie problemy na etapie testów. Znaleźli własną niszę i wiernych graczy (w tym niżej podpisanego), którzy wybaczają im takie potknięcia. Należy podkreślić, że praktycznie każdy ich tytuł jest przynajmniej dobry, a w niektórych gatunkach (np. Grand Strategy GameCity Sim) są zwyczajnie bezkonkurencyjni.

Kolejnym dobrodziejstwem płynącym ze Steama, jest łatwość modowania ich gier – zresztą są one tak pisane, aby były przyjazne moderom. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w modyfikacji do Crusader Kings II pokierować królestwem Temerii albo rodem Lannisterów, rozegrać pierwszą lub trzecią wojnę światową w Hearts of Iron IV, czy postawić Biedronkę tuż pod wieżą Eiffla w CitiesSkylines.

Jednak w dzisiejszym tekście, skupię się na innym, charakterystycznym dla Paradox aspekcie – DLC.

Downloadable Content

DLC lub jak niektórzy wolą, symptom upadku współczesnej branży gier, w znakomitej większości przypadków kojarzy się negatywnie. Zbroja dla konia, Season Passy, mapy i inna zawartość wycięta z gotowej gry i tak dalej. Są również chlubne przypadki (np. CD Projekt RED z dodatkami do Wiedźmina 3). Jest też i Paradox Interactive.

Studio przyjęło prostą zasadę – wydajemy gotową grę i przedłużamy jej życie dodatkami. I tak na przykład wspomniana Europa Universalis IV, cztery lata po premierze pochwalić się może ponad milionem (ładna mi nisza) posiadaczy, ok. 190 tys. graczy w ostatnich dwóch tygodniach, czy ponad 300 tys. wyświetleń zapisów rozgrywki na YouTube w ostatnim tygodniu (wg. serwisu SteamSpy).

A jak wygląda sprawa z samymi dodatkami? Dzielą się na dwa rodzaje – kosmetyczne (np. model husarza dla polskiej kawalerii) i „główne”, nierzadko zmieniające mechanikę rozgrywki i mocno ją rozbudowujące. Z każdym „dużym” dodatkiem wychodzi też aktualizacja z dodatkową darmową zawartością dla każdego, która od tego momentu staje się częścią podstawowej wersji gry. Obecnie nie wyobrażam sobie grania w wersję EU IV z 2013 roku, wątpię też, czy przyjemnie grałoby mi się w obecną „gołą” wersję bez wszystkich dodatków (a mam ich… kilka).

Warto wspomnieć też o małych, darmowych dodatkach, wydawanych z różnych okazji, np. Women in History do EU IV z okazji dnia kobiet (portrety i nazwiska kobiet-doradców, plus garść wydarzeń związanych z kobietami, np. z Elżbietą Sieniawską, czy carycą Katarzyną II Wielką), czy Match Day do CitiesSkylines, związane z mistrzostwami Europy w piłkę nożną, wprowadzający mechaniki związane ze stadionem i meczami (a zaraz za nim poleciał płatny dodatek z czterema znanymi europejskimi stadionami za 6 euro).

Można by powiedzieć – świetnie! Gra żyje, dostaje regularnie aktualizacje i darmową zawartość, jak mnie najdzie ochota to może sobie dokupię kilka nowych skórek dla wojsk ulubionego kraju, zestaw portretów władców, czy kilka nowych utworów. Co to jest, wydać kilka euro na grę, w której spędza się średnio ponad 200 godzin (średnia wg. SteamSpy)? Albo kupię sobie duży dodatek, który wprowadza nowe mechaniki grania ulubionym krajem (EU IV: Res Publica), cały nowy region (CK2: Rajas of India), czy masę nowych wydarzeń (Stellaris: Leviathan Story Pack)?

Czyż nie byłoby idealnie? Przez większość czasu uważałem, że tak. Ale teraz przejdziemy do (moim zdaniem) grzechów głównych wydawcy i jego polityki dodatków.

Grzech: Lenistwo

Kilkuletnia gra, do której wyszło kilka(naście) dodatków zaczyna cierpieć na pewien problem – każde DLC nakłada kolejną warstwę, gra „tyje”, stare błędy zostają pogrzebane przez nowe, a mechanizmy już raz przerobione raczej nie mogą oczekiwać poprawek (np. monarchia elekcyjna w EU IV, choć z początku ciekawa jako mechanika, powinna już dawno zostać usprawniona). A co zrobili twórcy? Kolejny dodatek, o Chinach. Crusader Kings II ma od dłuższego czasu pewne problemy z optymalizacją; praktycznie każda gra na autorskim Clausewitz Engine ma problemy z wydajnością – po rozegraniu kilku(set) lat, w zależności od gry, silnik zaczyna się krztusić ilością danych, które musi przetworzyć i pamiętać. Co robią twórcy? Kolejny dodatek, z nowym regionem (zresztą znowu o Chinach).

Grzech: Pycha

Tak jak dotąd cieszyłem się z systemu dodatków, tak po premierze Hearts of Iron IV jestem zawiedziony. Płatna zawartość dodatków niewiele zmienia (głównie nowe tzw. „Focus Tree” dla kolejnych państw, pozwalające na bardziej unikatową rozgrywkę danym krajem, którym i tak zagra 2% graczy) lub powinna być w podstawowej grze (rozkaz „Blitzkrieg” jest dostępny tylko dla tych, którzy kupili dodatek). Nieładnie! HoI IV wymaga wielu zmian, jest tam dużo miejsca na usprawnienie rozgrywki (SI już nie jest taka głupia jak po premierze, ale wciąż pozostawia dużo do życzenia) i na nowe mechanizmy (całkowicie wykastrowano obecny w HoI III system szpiegostwa, który po rozbudowaniu i przeniesieniu do „czwórki” mógłby być ciekawy). Twórcy jednak zdają się być przekonani, że tak czy siak wierni fani kupią od nich wszystko. I niestety, kupują.

Grzech: Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

Ilość. Ilość dodatków do gier Paradoxu jest zatrważająca. Może nie odczuwa się tego aż tak bardzo, dokupując regularnie jeden dodatek, raz na kilka miesięcy, po premierze, gdy cena już nieco opadła. Ale co ma powiedzieć fan kilku gier naraz? Albo osoba, która chce mieć wszystko (nawet E-booki po 1,99 euro)? Częstotliwość dodatków do pięciu gier Paradoxu, w które gram (i posiadam większość ważniejszych DLC) najlepiej widać na grafice poniżej. Dużo tego.

Niektóre dodatki publikowane są parami lub grupami, często dużej modyfikacji towarzyszy zestaw mniejszych, kosmetycznych i muzycznych DLC. I choć ta statystyka nic konkretnego nie powie, a wręcz zaciemni nieco obraz sytuacji – od premiery Crusader Kings II do ostatniego dodatku do Hearts of Iron IV (1946 dni), Paradox wydał 158 DLC i 5 gier (uwzględnionych w tym zestawieniu) – średnio jedna pozycja co 12 dni. Robi wrażenie.

Grzech: Chciwość

Wymieniłem ilość dodatków. Teraz pora przyjrzeć się ich cenom. Wszystkie kwoty podaję w euro, wg serwisu Steam (lub innych sklepów, gdy niedostępne osobno/w ogóle na Steamie), bez uwzględnienia promocji, paczek, bundli, kolekcji, itp. (o ile to możliwe). Uwzględniłem wszystkie dodatki główne oraz kosmetyczne (muzyczne, graficzne oraz „flavor”). Nie doliczam E-booków, no bo bez przesady.

  • Crusader Kings II (2012) – 302,40 € – podstawowa wersja + 12 dużych dodatków (kolejny zapowiedziany) + 50 dodatków kosmetycznych i innych (w tym jeden darmowy) + 16 dodatków muzycznych (w tym jeden darmowy)
  • Europa Universalis IV (2013) – 289,50 € – podstawowa wersja + 11 dużych dodatków (kolejny jest zapowiedziany, jeszcze nie ogłoszony) + 29 dodatków kosmetycznych i innych (w tym 3 darmowe) + 12 dodatków muzycznych
  • Cities: Skylines (2015) – 114,90 € – podstawowa wersja + 4 duże dodatki (po napisaniu tekstu wyszedł piąty dodatek, jednocześnie zapowiedziano szósty) + 6 dodatków kosmetycznych (w tym 2 darmowe) + 2 dodatki muzyczne
  • Stellaris (2016) – 83 € – podstawowa wersja + 2 duże dodatki (trzeci do kupienia w pre-orderze) + 5 dodatków kosmetycznych (w tym 3 darmowe) + 1 dodatek muzyczny
  • Hearts of Iron (2016) – 84 € – podstawowa wersja + 2 duże dodatki (kolejny jest pewny, jeszcze niezapowiedziany) + 3 dodatki kosmetyczne (w tym 2 darmowe) + 3 dodatki muzyczne

Należy pamiętać, że większość uwzględnionych pozycji da się kupić taniej, czy to w zestawie/paczce, czy poza Steamem. Dość regularnie pojawiają się też promocje, zwłaszcza na starsze pozycje (np. podstawka EU IV jest do zdobycia za 30-40 zł zamiast 40 euro, a tyle żąda sobie Steam). Jednakże, skoro większość z nich da się kupić osobno, to tak potraktowałem ich ceny. Ponownie mogę stwierdzić – dużo. Około 3 750 zł za pięć gier (w tym żadna z obecnego roku).

Podsumowanie

Jakie wnioski z tego płyną? Paradox odkrył żyłę złota publikując na Steamie DLC z prędkością karabinu maszynowego. Wierni gracze, „niszowi” kupują większość z tego, ponieważ po prostu nie ma innych gier tego typu. A uwierzcie mi, można się wciągnąć w rozgrywkę. Czy to jednak oznacza, że Paradox może stanąć w jednym szeregu z Ubisoftem i EA jako najgorszy wydawca w branży gier wideo? Oczywiście, że nie. Poziom ich gier i DLC jest różny, gracze często psioczą na poszczególne rozwiązania lub zaniedbania, ceny, czy ilość rozszerzeń. A potem, tak czy siak podbijają świat Luxemburgiem lub instalują Piastów na hiszpańskim tronie.

Słowo na koniec

Niedawno reputacją Paradoxu wstrząsnął fakt, że tuż przed Steam Summer Sale podnieśli ceny wszystkich swoich produktów. Wydawca tłumaczył się dostosowaniem cen do warunków rynkowych, itd., ale gracze nie przyjęli tego zbyt dobrze. Dlatego, by ratować twarz, zaproponowali każdemu kto kupił produkt po zawyżonej cenie w trakcie Summer Sale, jedną z ich produkcji za darmo. Gracze się uspokoili, nowe ceny zostały (ich prawo, choć 40 euro za pięcioletnią, „łysą” grę wydaje się być przesadą), a dodatki lecą i lecieć będą. Opinie są podzielone – albo wydawcy rzeczywiście dostosowują się do warunków rynkowych, inflacji, itp., albo próbowali wydusić cytrynę jeszcze mocniej. Nie będę mówił, która opcja wydaje się być dla społeczności bardziej prawdziwa.

Be the first to comment

Leave a comment

Your email address will not be published.


*